Ania Grabka on Październik 29th, 2008

Nie wiem, czy bywa to Twoim problemem – moim tak, więc chcę Ci powiedzieć jak sobie z tym radzę…

Chodzi o to, że czasem zdarza się tak, iż przekazuję pracownikowi zadanie, proszę o dotrzymanie termin, a on jednak nie traktuje tego poważnie, opóźnia prace, nie wyrabia się w terminie i nie zgłasza wcześniej jakichkolwiek problemów. Gdy praca ma być gotowa – przypominam się i wówczas okazuje się, że pracownik jest ciężko zaskoczony tym, że zależy mi na terminowości…

Zdarzyło mi się to wiele razy – może dlatego, że zdalnie zarządzam grupą i nie mam możliwości bezpośredniego kontrolowania.

Oto jak zaczęłam z tym zjawiskiem “walczyć”:

Przeanalizowałam swoją postawę

Pracownicy są jak dzieci – musisz być dla nich wzorem, bo z reguły nie słuchają, chętniej powielą Twoje zachowania…

Pracowałam kiedyś w firmie, gdzie trzeba było na 8.00 stawić się w miejscu pracy. Byłam punktualna do czasu… aż szef pierwszy raz się spóźnił. Szef się spóźniał kilka razy w tygodniu. Ja też. Szef nie był zadowolony z tego, że ja się spóźniam. Ja gdzieś sobie zakodowałam, że przecież nic takiego złego nie robię – tylko to, co robi szef…

Gdy tylko zdałam sobie sprawę z tego, że ja też czasem nie postępuję wobec pracownika tak, jak sama tego oczekuję od niego – podjęłam kilka kroków naprawy samej siebie:

  • zainteresowałam się jeszcze bardziej lepszą organizacją czasu, ponieważ terminowość to kwestia zarządzania sobą w czasie (literatura, konsultacje)
  • jeśli sama się do czegoś zobowiązuję i podaję termin – staram się być do bólu punktualna, nie akceptuję nawet 1-minutowego spóźnienia

Postanowiłam bardziej kontrolować pracę zespołu

Gdy już sama usprawniłam własną organizację – podjęłam kroki organizujące w tej kwestii pracę zespołu.

  • zaznaczam bardzo wyraźnie deadline’y (nieprzekraczalne terminy) + ustawiam sobie przypomnienia tych terminów we własnym organizatorze (ePIM, Draco, czy telefon)
  • biorę poprawkę na deadline’y – jeśli coś musi być na czwartek gotowe – na wszelki wypadek podaję pracownikowi, że ma być gotowe na środę. Wówczas – w razie problemów – mam jakiś margines

***

U mnie to zadziałało. Widzę, że moi podwładni zaczynają powielać moje skrupulatne podejście do najdrobniejszego nawet zadania. :)

Tagi: ,

dodajdo.com

Co o tym myślisz? Napisz!