Kiedyś osoba, która przeczytała kilka moich artykułów powiedziała mi, że wszystko fajnie piszę, ale to przecież jest tylko teoria. W praktyce nigdy tak nie jest. Najpierw się zdziwiłam, a później przyznałam tej osobie trochę racji.
Czy rzeczywiście wiedza teoretyczna nie sprawdza się w praktyce?
Czytając książki, zazwyczaj zadaję sobie pytanie: jak to mogę wdrożyć w mojej sytuacji? Pracuję zdalnie, a niewiele jest książek dot. organizacji pracy zdalnej. Po polsku – nie spotkałam takiego opracowania (nie licząc tu postów Marcina, który dzielnie pisze tego bloga ze mną).
Dlatego z góry zakładam, że żadna książka nie będzie zawierała gotowych rozwiązań pasujących do mojej sytuacji, do mojej osobowości, mojego zespołu, charakteru firmy itp. Większość porad muszę traktować kreatywnie, umieć przekładać je na praktykę.
Przykład. W wielu książkach, artykułach, szkoleniach – można przeczytać, usłyszeć o tzw. teorii Maslowa. Ale co z tego wynika dla lidera? Człowiek ma potrzeby: fizjologiczne, bezpieczeństwa, społeczne (przynależność do grupy, organizacji, bycia z kimś), szacunku (do siebie i innych), samorealizacji. W jaki sposób lider może zapewniać te potrzeby swoim podwładnym? Czasem może nasi pracownicy nie pracują wydajnie, bo zwyczajnie nie mają zapewnionych potrzeb fizjologicznych? Nie mają łatwego dostępu do toalety? Może brzmi to śmiesznie, ale pracowałam kiedyś w firmie, która tak bardzo w swoim założeniu nastawiła się na przyjmowanie do pracy jedynie mężczyzn, że zainstalowali tylko pisuar. Zatrudnili mnie – kobietę – i się okazało, że muszę biegać kilkaset metrów w razie potrzeby do osobnego budynku. Nie było to miłe, szczególnie zimą. Nie było też korzystne dla samej firmy (duże straty czasu).
Może w firmie nie ma „kącika socjalnego”, w którym można przygotować sobie coś do zjedzenia, przygotować kawę, herbatę? Albo jest tak nieprzyjemne, że nie tworzy atmosfery do zacieśniania więzi? Byłam kiedyś w firmie, gdzie taki kącik był naprawdę przyjemną kuchnio-jadalnią z ogromnym stołem, przy którym siadali wszyscy pracownicy w czasie przerwy. Wówczas takie pomieszczenie zaspokaja kolejną ważną potrzebę – społeczną. Wszyscy spotykają się na przerwie i przy porannej kawie mają okazję poplotkować, pożartować, pośmiać się, lepiej się poznać i zżyć.
To tylko jeden z niewielu przykładów jak można zinterpretować teoretyczną wiedzę i jak wdrożyć ją w praktyce.
Czasem rzeczywiście teoria nie przystaje do praktyki
Bywa i tak, że czytamy w książce coś, co jednak w żadnym wypadku nie przystaje do naszej sytuacji. Miałam kiedyś takiego pracownika, który nijak nie pasował do książkowych sytuacji. W książkach czytałam, że ludzie nie lubią, jak się na nich krzyczy, że to ich nie motywuje itp. No i długo stosowałam rozmowę, tłumaczenie, wyjaśnianie idei, zasad, itp. Zawsze praca była źle wykonana. A jak już pochwaliłam, to miałam na 100% pewność, że następne zlecenie tej samej pracy będzie bublem. Któregoś dnia nie wytrzymałam i po źle wykonanej pracy – ochrzaniłam. Tak bardzo nieksiążkowo i niewychowawczo. Okazało się, że poskutkowało. Czyli… nie zawsze wiedza książkowa ma pokrycie z praktyką.
Wnioski
Gdy czytasz książki – czytaj pod swoim kątem, na zasadzie: jak to pasuje do mojej sytuacji.
Nie wszystko będzie pasować. Musisz próbować co i w jaki sposób będzie działało w Twojej sytuacji.
Czasem zadziała tylko jakiś Twój tips.
Eksperymentuj więc.

Listopad 19th, 2009 at 10:26
Ale im więcej się czyta, tym więcej rozwiązań będzie pasowało