Ania Grabka on Grudzień 30th, 2009

Początek nowego roku zazwyczaj kojarzy nam się z nowymi postanowieniami, ciekawymi przedsięwzięciami. To dobry okres, by przyjrzeć się swoim długoterminowym planom, przemyśleć je jeszcze raz, zmodyfikować jeśli trzeba. To również dobry czas, by przemyśleć własne wartości, misję i wizję (życiowe, indywidualne) oraz misję, wizję i wartości przedsiębiorstwa, w którym pracujemy.

Dzisiejszy wpis nie jest mojego autorstwa. To fragment książki “Umysł lidera” Iwony Majewskiej-Opiełki.

“”"”"”"

Tworzenie misji przedsiębiorstwa

Kiedy w 1991 roku tworzyłam w Kanadzie swoją pierwszą firmę, której celem było szerokie propagowanie idei samorozwoju, wiedziałam, że potrzebna jest misja, i nawet czytałam o tym, że powinni ją przygoto­wywać wszyscy. Podniosłam tę sprawę na spotkaniu szesnastu zaan­gażowanych w przedsię­wzięcie osób, ale szybko okazało się, że nie jest to sprawa łatwa. Ktoś zaproponował, bym zrobiła to w domu, przynio­sła na następne spotkanie i wtedy omówimy i stworzymy formułę, którą będzie można powielać. Zrobiłam, przyniosłam, wprowa­dzono może dwie nieistotne poprawki i… mieliśmy :

Człowiek może osiągnąć wszystko, czego zapragnie, a co mieści się w ramach uniwersalnej moralności. Pomagamy zatem wzbu­dzić wewnętrzną motywację do two­rzenia indywidualnie rozu­mianego sukcesu, dobrobytu i szczęścia; poznać i rozwinąć nie­powtarzalny potencjał każdego człowieka. Uczymy stosować w ży­ciu prawa i zasa­dy skutecznego działania, dając podstawy właściw­ej komu­nikacji i najwyższych osiągnięć.

Wydawało się oczywiste, że aby móc to robić, my sami musimy kie­rować się nauczanymi zasadami, żyć wartościami, które pragniemy popularyzować. Jednak nie zapisaliśmy tego, nie sprecyzowaliśmy wartości, którymi pragniemy kierować się w naszym zespole, ba, na­wet nie przedyskutowaliśmy tematu, i w efekcie firma nie wytrzymała tarć różnych ambicji, przeko­nań i braku zaufania. Tak, zabrakło zwłaszcza wzajemnego zaufania, które byłoby prawdopodobnie znacz­nie większe, gdy­byśmy tworzyli misję dłużej i… wszyscy. Nie spraw­dziłam się jako lider! „Nie ma zaangażowania, nie ma oddania” – czy­tałam w 7 nawykach skutecznego działania Coveya, a jednak zgodziłam się na krótszą drogę. Dowiedziałam się zatem, że nie ma skrótów. Pamiętamy, w biznesie i w życiu obowiązuje prawo zasiewu i zbioru.

Przedsiębiorstwo Coveya ma podobną misję:

Naszą misją jest umożliwienie ludziom i firmom zwiększania umie­jętności osiągania wartościowych celów, dzięki ich zro­zumieniu i życiu opartemu na zasadach kierowania.

Rzecz w tym, że nad tą misją pracowali niemal wszyscy zainteresowa­ni. Burzliwie dyskutowano na tematy związane bezpośrednio z pracą i indywidualnymi pragnieniami. Wytwo­rzyło to synergię, dzięki któ­rej to, co mówiono, tak silnie zapadło w serca pracowników, że na­wet bez zapisu wartości przedsię­biorstwa tkwi w każdym z nich.

Tworzenie misji przedsiębiorstwa wymaga czasu, cierpliwo­ści i pełne­go zaangażowania wszystkich pracowników.

Tylko taką misję, która wyraża wartości wspólne dla wszystkich pracowników i w której tworzeniu brali udział, ludzie mogą prawdziwie zaakceptować.

Tom Chappel, prezes firmy Tom’s of Maine, po kilku latach jej istnie­nia i utarczkach z członkami zarządu, któ­rzy nie zawsze chcieli akcep­tować wartości, jakimi się kierował, doszedł do wniosku, że w firmie należy stworzyć misję. Ponie­waż pozostawał pod silnym wpływem filo­zofii Martina Bubera, chciał ją w jakiś sposób zaszczepić w umysłach swoich najbliż­szych współpracowników. W tym celu kupił dwadzieścia cztery egzemplarze książki I and Thou i każdemu członkowi zarządu podarował książkę wraz z listem, w którym wyrażał swój entu­zjazm dla książki i zachęcał do jej przeczytania. Następnie książkę przedys­kutowano pod kierunkiem profesora z harwardzkiej „szkoły boskości”. Przedsięwzięcie zakończyło się suk­cesem. Profesor wyzwolił dyskusję na temat wartości w bizne­sie. Podzielono się na czteroosobowe grupy i dyskutowano na temat klientów, zwiększenia ich satysfakcji, wza­jemnych związków między pracownikami. Zastanawiano się, jak moż­na przenieść idee Bubera do firmy Tom’s of Maine. Nienawykli do dyskusji filozoficznych czy teologicznych uczestnicy w koń­cu dali się porwać tematowi. Na zakończenie jeden z członków spotkania, praw­nik z Waszyngtonu, powiedział: „Powinno być więcej takich spotkań. Już dawno nie przeżyłem czegoś równie fascynującego!”.

Siedem miesięcy później Tom zaproponował członkom zarzą­du opraco­wanie długoterminowej polityki przedsiębiorstwa. Ponieważ dysku­sje w sali obrad nic nie dawały, postanowił zorganizować dwudniowe spotkanie wyjazdowe, poświęcone temu, w co wierzą i czego pragną dla przedsiębiorstwa. Przez następne dwa miesiące kilku członków za­rządu oraz psycholog zakładowy przygotowywali spotkanie. Zamiast zadawać typo­we w takich wypadkach pytanie, dotyczące raczej wizji: „Gdzie chcemy być za pięć lat?”, postanowili pytać: „Kim jesteśmy?”, „W co wierzymy?” i „Jaka jest nasza misja?”. Doświadczenia Toma z odbytego rok wcześniej „filozofowania” kazały mu wie­rzyć, że przed­sięwzięcie się uda. Jednakże teraz też starał się stworzyć sprzyjające warunki. Rozesłał do uczestników spot­kania wyjątki z nowej książki Badaracca i Ellswortha, profe­sorów z harwardzkiej szkoły biznesu, którzy pisali:

To, co różni lidera od kompetentnego, profesjonalnego mene­dżera, to zdolność do tworzenia przedsiębiorstwa, które jest źródłem speł­nienia i wewnętrznej spójności pracowników.

Chappel chciał, by jego współpracownicy widzieli, że nawet w har­wardzkiej szkole biznesu są ludzie, którzy zastanawiają się nad zna­czeniem wspólnych wartości dla sukcesu firmy. Zaproponował rów­nież własny projekt misji firmy. Pisał, że misja przedsiębiorstwa kształtuje nadzieje, oczekiwania i aspiracje środowiska w terminach nieekonomicznych… Misja powinna dostarczać opisu tych celów, któ­re nas wy­różniają. Nasze stanowisko dotyczące tego, że środki naturaln­e są lepsze niż syntetyczne,1 powinno być jednym z nich. Ponad­to misja powinna wyrażać naszą gotowość do podej­mowania ryzyka na konkurencyjnym rynku.

Wreszcie spotkanie się odbyło. Miało miejsce w eleganckim hote­lu nad Atlantykiem. W wyniku burzliwych dyskusji, pod­czas któ­rych sami uczestnicy byli zdziwieni, jak mało mówi się o zysku, a jak wiele o szacunku dla wartości naturalnych, powstał wstęp do misji:

Wierzymy, że nasze przedsiębiorstwo może odnosić sukcesy finanso­we, troszcząc się jednocześnie o sprawy środowiska i nie zapomina­jąc o odpowiedzialności społecznej.

Stworzony przez zarząd wstępny projekt misji zapoczątkował dyskusję i powstanie kolejnej wersji – tym razem przy udziale wszystkich pra­cowników, kilka miesięcy później. W efekcie powstał następujący za­pis:

Służyć naszym klientom, dostarczając im bezpiecznych, skuteczn­ych, wciąż udoskonalanych, naturalnych produktów wysokiej ja­kości. Pamiętamy, że jest to przedsiębiorstwo produkujące kosme­tyki na podłożu środków naturalnych.

Tworzyć takie relacje z klientami, które wykraczają poza używa­nie produktów i prowadzą do szczerego dialogu; re­agować na in­formację zwrotną oraz wymieniać informacje na temat produk­tów. Szanować, doceniać i być oddanym nie tylko klientom, ale także naszym współpracownikom, właścicielom, agentom, do­stawcom i społeczności, w której żyjemy; interesować się nimi, wnosić wkład w ich dobro i postępować zgodnie z za­sadą spójności wewnętrznej, tak by zasłużyć na ich zaufa­nie.

Zapewnić znaczącą pracę, uczciwe zarobki oraz bezpieczne, zdro­we środowisko pracy, które zachęca do otwartości, samodyscy­pliny, twórczości i rozwoju. Podkreślać wartość wkładu każdego człowieka w osiąganie naszych celów i inspirować pracę zespoło­wą. Wyróżniać się w produktach i polityce firmy, która ceni na­turę.

Respektować troski społeczne, w Main i na całym świecie, prze­znaczając część czasu, talentów i środków na potrzeby środowi­ska, ludzi, sztuki i edukacji.

Wspólnie pracować nad wdrażaniem wartości i zachowa­niem trwałości przedsiębiorstwa.

Być przedsiębiorstwem przynoszącym zysk i odnoszącym sukcesy i jednocześnie postępować odpowiedzialnie wobec środowiska i spo­łeczeństwa.

Wcielanie misji zajęło jeszcze ponad rok, przy czym przez cały czas odbywały się spotkania i dyskusje załogi, ale przede wszystkim stara­no się respektować wspólnie opracowane za­sady. Dziś przedsiębior­stwo kwitnie, a Tom przekonany jest, że duża w tym zasługa przyjęcia wspólnie ustalonych wartości. Choć twierdzi, że „tworzenie klimatu zaufania może być pro­cesem bolesnym i często obfituje w konflikty”, nie żałuje trudu włożonego w jego powstanie. Ja zaś nie znam misji przedsię­biorstwa, która by piękniej i trafniej wyrażała moje osobi­ste przekonania.

Misje mają różną formę. Przytoczyłam już cztery przykłady, oto piąty, znajdujący się nawet na wizytówkach pracowników amerykańskiej firmy DATA-Link Systems:

WIZJA

Być szeroko znanym głównym dostawcą systemu software i jego obsługi w firmach hipotecznych.

MISJA

Zapewniać rozwiązania o wysokiej jakości i tworzyć istotne warto­ści w dziedzinie hipotek dzięki automatyzacji i serwi­sowi.

WARTOŚCI

Postępować właściwie.

Dawać z siebie jak najwięcej.

Traktować innych tak, jak chcielibyśmy, by traktowano nas.

Kierować się interesem firmy.

Istotne jest, by postępować według tych ustaleń, by były one dostęp­ne w każdym momencie, by można się było na nie powołać, by kierowanie przedsiębiorstwem dokonywało się w zgodzie z tymi wartościami.

“”"”"”"

Iwona Majewska-Opiełka “Umysł Lidera”. Fragment książki do pobrania ze strony: http://umysl-lidera.zlotemysli.pl

Tagi:

dodajdo.com

Co o tym myślisz? Napisz!